Rozpacz..
Krzyki.
Nienawidzę siebie.
Swojego ja.
Stoję przed lustrem.
Widze się grubą.
Patrze z góry na dół.
Na siebie,swoje uda.
Ale są okej.
Patrzę w lustro.
Znowu tłusta.
Powtórka.
Dziwne.
Patrzę w lustro nie mam twarzy.
Dlaczego?
Mam swoje ja.
Wiem o tym.
Ale nie jestem szczęśliwa.
Płaczę.
Leżę na podłodze w pozycji embrionalnej.
Jakieś 5 minut.
Wstaje.
A chuj.
Beznadzieja.

nawet nie wiesz jak ja się czuję beznadziejnie :<
OdpowiedzUsuńjestem taka zdołowana jak nigdy :<
Poza tym lubię odwiedzać twojego bloga :>